Bielizna merino czy syntetyczna? Która lepsza?

Bielizna termoaktywna z wełny merino jest cieplejsza, ale syntetyczna szybciej schnie. Która z nich jest lepsza? Jakie są wady i zalety każdej z nich? Która nadaje się na letnie, a która na zimowe wędrówki lub na narty?


Rola bielizny termicznej w warstwowym sposobie ubierania się
Podczas intensywnego wysiłku najlepiej jest ubierać się na cebulkę, czy wykorzystując kilka warstw odzieży. Pierwsza warstwa to oddychająca, odprowadzająca pot bielizna, druga warstwa ma za zadanie izolować i ocieplać, a trzecia chronić przed wiatrem, deszczem lub śniegiem. Bielizna termiczna oddycha, czyli odprowadza wilgoć powstałą podczas wysiłku na zewnątrz tkaniny, z dala od ciała. Dzięki temu można poczuć się naprawdę komfortowo. Dobrze dopasowana bielizna powinna przylegać do ciała, żeby móc spełniać swoją funkcję na odpowiednim poziomie.


dog-1557957_1920


Bielizna syntetyczna
Schnie szybciej niż z wełny merino, ale nie jest aż tak ciepła. Do jej zalet należy na pewno niższa cena i łatwe utrzymywanie w czystości, a także szybkość odprowadzania potu. Współczesne włókna syntetyczne posiadają mikrokanaliki, które skutecznie przenoszą wilgoć na drugą stronę tkaniny. Bielizna termoaktywna syntetyczna najlepiej sprawdzi się tam, gdzie oddychalność jest ważniejsza od właściwości izolacyjnych, czyli przy intensywnych sportach outdoorowych uprawianych w ciepłe dni, jak bieganie, jazda na rowerze, intensywny trekking, nordic walking itp.


Bielizna termoaktywna merino
Jest droższa, ale cieplejsza. Kilka różnych grubości pozwala na dobranie odpowiedniej gramatury zarówno do typu aktywności, jak i pory roku. Najcieńsza bielizna typu Microweight świetnie nadaje się na niezbyt ciepłe lato, wiosnę i jesień, a najgrubsza – Midweight – na zimę. Ponadto wełna merino potrafi wchłonąć więcej wilgoci niż syntetyk i nawet będąc wilgotna nadal grzeje. Nie odkształca się po praniu i nie gryzie, jest więc przyjazna dla skóry. Bielizna termoaktywna z wełny merino polecana jest do wszystkich aktywności outdoorowych, w których liczy się ciepło: trekkingi wiosną, jesienią i zimą, myślistwo, wędkarstwo, narty, snowboard, skitury i inne.
backcountry-skiiing-672404_1920


Mieszanka syntetyku z merino
Niektóre marki wychodząc na przeciw oczekiwaniom klientów wprowadziły do swojej oferty bieliznę wykonaną zarówno z wełny merino, jak i włókien syntetycznych. Łączy ona w sobie zalety obu tych tkanin, jest wygodna w noszeniu, łatwa w utrzymaniu w czystości, nie drapie, schnie szybciej niż wełna, ale oddycha nieco gorzej niż syntetyk. Ma na ogół dwie gramatury zależne od ilości wełny. Będzie dobra głównie na narty, snowboard, skitury i do jesiennej i zimowej turystyki.

Test skarpet Smartwool Women’s Hiking Light Crew

Od dawna intensywnie chodzę po górach o każdej porze roku. Skarpetek trekkingowych mam pełną szafę, ale chciałam ją uzupełnić o skarpetki merino, ponieważ sporo słyszałam o ich właściwościach, o tym że tak dobrze odprowadzają pot, że „w lecie chłodzą a w zimie grzeją”, że są całkowicie bezszwowe i nie uciskają łydki. Był to mój pierwszy zakup, jeśli chodzi o odzież merino w ogólności. Przyznam, że byłam nieco sceptyczna, sądziłam, że wszystkie te cudowne właściwości to zwykły marketingowy wabik. Do tego cena 69 zł za parę skarpetek lekko mnie powaliła. Ale kto nie próbuje, ten nie zyskuje – szybko stałam się posiadaczką skarpetek Smartwool Women’s Hiking Light Crew myśląc jednocześnie, ile na tym zyskam😉.

Dlaczego Smartwool?

Spodobała mi się nazwa, logo w postaci śmiesznego chłopka i sporo pochlebnych pinii w internecie.

Dlaczego ten konkretny model? Hiking – czyli wędrówki po górach. „Light Crew” – czyli długość skarpetek nieco poniżej połowy łydki, dla mnie jak najbardziej odpowiednia. Skarpetki tej marki są pogrupowane według długości i według gramatury. Mój model jest uniwersalny, nie za gruby i nie za cienki. Praktycznie odpowiedni na każdą porę roku.

Pierwsze wrażenie już podczas zakupu – milutka w dotyku, bardzo przyjemna, elastyczna wełenka. Taka jakby pokryta lanoliną, lekko śliska, ale widać, że ciepła. Na pewno nie drapie, nie gryzie. Na opakowaniu był narysowany schemat wyjaśniający, gdzie zostały użyte poszczególne technologie. Podany był także szczegółowy skład oraz informacja, że skarpetki zostały wyprodukowane w USA, a nie w krajach wschodnich. To ostatnie to dla mnie ważna informacja. Lubię kupować świadomie i nie przyczyniać się do wyzysku.

Skarpetki założyłam w domu i chodziłam w nich przez pół dnia. Wrażenie na stopie – jak najbardziej pozytywne. Tkanina o grubym splocie, bardzo delikatna, na zewnątrz całkiem gładka, a od środka przypominająca frotte, ale mięciutkie i delikatne. Mimo że chodziłam po podłodze w samych skarpetkach, bez kapci, to nie czułam zimna. Jednocześnie moje stopy nie pociły się i nie były przegrzane. Przez cały czas użytkowania tych skarpet zakładam je nie tylko na wycieczki, ale też w domu na noc, głównie w zimie. Doskonale izolują i zapobiegają przegrzaniu.

Skarpety trekkingowe damskie Smartwool

Pierwszy test (zima)

Już nie mogłam doczekać się weekendu i tego, jak skarpety będą sprawowały się podczas dłuższego spaceru po górach. Była zima, wybraliśmy się na kilkunasto kilometrowy szlak w Beskidzie Małym. Temperatura wynosiła ok. -5 stopni, padał drobny, mocno zmrożony śnieg i wiał silny wiatr. Szlak był nieprzetarty, musieliśmy więc torować przez prawie całą drogę. Buty były chronione stuptutami, więc śnieg nie dostawał się do ich wnętrza. Zapomniałam wcześniej dodać, że moje stopy są niezwykle wrażliwe na otarcia, szybko robią mi się pęcherze, a wybór skarpet musi być dobrze przemyślany. Właśnie otarć bałam się najbardziej. Tymczasem po kilku godzinach marszu moje stopy były suche, nie było śladu jakiegokolwiek otarcia i najważniejsze – było mi w stopy ciepło. Skarpety nie były uciskające, czułam się w nich bardzo wygodnie. Cały czas miałam wrażenie, że wnętrze skarpetki jest suche, miękkie i lekko pokryte lanoliną. Kiedy w domu ściągnęłam buty okazało się, że stopa i tkanina jest od środka sucha, a na zewnątrz lekko wilgotna. Membrana w butach nie zdążyła odprowadzić całej wilgoci na zewnątrz, ale stopy były dobrze chronione przed niską temperaturą. Na łydkach nie miałam żadnych odgnieceń. Testowałam ten model także na innych wycieczkach, dłuższych, przy większym mrozie i nie mam do niego zastrzeżeń.

A jak skarpetki sprawują się latem?

Na początku nieco obawiałam się chodzenia w nich w czasie, kiedy temperatury przekraczają 20 stopni, bo w końcu to jest wełna. Jednak postanowiłam spróbować, choć na pierwszy raz wzięłam do plecaka drugą, cieńszą parę na zmianę. Wiadomo, że stopy latem bardziej się pocą – bałam się, że skarpetki po całym dniu będą po prostu śmierdzieć, ale nic takiego się nie stało. Ponad 20 kilometrów, tym razem w Beskidzie Żywieckim, temperatura 25 stopni, pełne słońce. Buty z membraną Sympatex. Wrażenia po całym dniu: stopu lekko wilgotne, ale nie przegrzane. Było mi po prostu ciepło w nogi, choć nie było odczucia „pływania” w bucie. Skarpety w środku wilgotnawe, na zewnątrz mokrawe. Myślę, że sporo robi tutaj membrana. Moja po 10 latach już się pewnie przetarła i nie działała do końca tak, jak powinna. Jednak nie miałam wrażenia, że ze sto się leje i że w bucie jest mokro, jak miało to miejsce przy innych modelach innych marek. W skarpetkach Smartwool przeszłam także około 25 km Wyrypy Beskidzkiej, w nocy i wczesnym rankiem. Jednak temperatury były bardzo wysokie przy jednoczesnej wilgoci. Powietrze było typowo burzowe. Kiedy przebrałam skarpety natychmiast tego pożałowałam. Przez 25 km nie miałam żadnych dolegliwości ze strony stóp, a po zmianie nagle okazało się, że buty mnie uwierają. Gdybym wtedy miała 3-4 pary Smartwooli to pewnie przeszłabym całą Wyrypę, a nie jedyne 60 km.

A po praniu…

Skarpetki te posiadam od ok. 3,5 roku. Prane były początkowo w specjalistycznych płynach do wełnianej odzieży outdoor, a następnie w „zwykłych” proszkach. Przeszłam w nich do tej pory ponad 500 km po górach, chodziłę w nich też po domu. Używam ich przez cały rok. Po tych trzech latach, po wielu praniach skarpetki wyglądają jak nowe. Nie są zmechacone, nie zbiegły się, nie straciły kształtu ani nie rozciągnęły. Tkanina wewnętrzna jest nadal tak samo miła w dotyku.

Podsumowanie

Skarpety Smartwool są wygodne, komfortowe w noszeniu, nie obciskają. Są wyjątkowo odporne na pranie i wytrzymałe podczas długiego użytkowania. Nie śmierdzą po kilkukrotnym użyciu. Dobrze odprowadzają pot. W zimie rzeczywiście grzeją, natomiast w lecie nie tyle chłodzą, ile nie powodują przegrzewania się stopy. Wełna merino, z której są wykonane, nie gryzie, jest mięciutka i delikatna w dotyku, choć całe skarpety sprawiają wrażenie grubych, niemal pancernych. Stosunek jakości do ceny – znakomity.

Smartwool

Jak prać kurtki puchowe w płynie SPORT-WASH Atsko?

puch
Płynów i impregnatów Atsko używam już od dłuższego czasu. Piorę w nich odzież z GORE-TEX, polary, softshelle, impregnuję obuwie. Jak dotąd nie zawiodłam się na nich. Dobrze czyszczą, usuwają zapachy i dbają o oddychalność oraz inne właściwości odzieży outdoorowej.
Ostatnio wyprałam samodzielnie kurtkę puchową w płynie SPORT-WASH Atsko. Przyznam szczerze, że obawiałam się prania puchówki. Wahałam się, czy nie oddać jej do specjalistycznej pralni, ale odstraszyła mnie cena – ok. 40 zł za pranie to zdecydowanie zbyt dużo, jak na moją kieszeń. Bałam się też, że płyn nie poradzi sobie z przepoceniem i zabrudzeniami, a dodatkowo że puch zbije się i moja puchówka nie będzie się nadawała do użytku.
Jednakże w końcu zdecydowałam się wyprać ją samodzielnie. Na szczęście moja pralka ma specjalny program do puchu i pierza – w przeciwnym wypadku wybrałabym program „Bardzo delikatne”. Włożyłam więc puchówkę do pralki, nastawiłam programator na 30 stopni i prędkość wirowania na 400 obrotów/minutę, wlałam jedną saszetkę płynu Atsko SPORT-WASH bezpośrednio na kurtkę (do bębna, a nie do pojemnika na proszek) i włączyłam pralkę.
Po wypraniu kurtka wyglądała jak zmokły szczur. Puch był zbity w kulki i kurtka straciła 3/4 objętości. Rozłożyłam ją zatem na płasko na suszarce i zaczęłam „rozczesywać” palcami każdą zbitą kulkę puchu po kolei. Zajęło mi to mniej więcej piętnaście minut. Następnie delikatnie roztrzepałam kurtkę i położyłam na suszarce. Rozczesywałam puch średnio co pół godziny. Starałam się przy tym wietrzyć pokój. Na noc przewróciłam kurtkę na lewą stronę i powtórzyłam operację z puchem. Rano tkanina wierzchnia była niemal całkowicie sucha, a puch nie był już tak zbity. Po ponownym rozczesaniu kulek puchowych odłożyłam kurtkę do całkowitego wyschnięcia.
Po kilku godzinach puch był całkowicie suchy i idealnie rozprężony. Wszystkie plamy po napojach, jedzeniu, tłuszczu, fluidzie i inne – powstałe podczas użytkowania kurtki wyłącznie w górach i na wspinaniu zniknęły, tak samo jak nieprzyjemny zapach. Tkanina nie skurczyła się nawet o milimetr. Jak widać samodzielne pranie kurtki puchowej nie jest takie trudne🙂. W tej chwili myślę również o wypraniu śpiwora. To model zimowy, dobrej klasy, o wysokich parametrach i trochę boję się tego prania, ale jeśli z puchówką poszło tak dobrze, sądzę że i ze śpiworem się uda🙂.
Wszystkim osobom, które zdecydują się na samodzielne wypranie kurtki puchowej polecam: zaopatrzyć się w dobry płyn do prania puchu, taki jak używany przeze mnie Atsko (jest uniwersalny), uzbroić się w cierpliwość i wykazać się pozytywnym nastawieniem🙂.
Autorka: Emilia Gotz
Sklep turystyczno-wspinaczkowy black-rock.pl

Jaka bielizna termoaktywna będzie najlepsza?

Uprawiając sport, jeżdżąc na rowerze, wspinając się, biegając czy też chodząc po górach często nie zastanawiamy się i nie doceniamy roli jaką dla nas jako osób aktywnych ma właściwie dobrana bielizna termoaktywna. Jeśli używasz w czasie uprawiania swojej ulubionej aktywności bielizny bawełnianej, to na pewno spotkałeś się już z nieprzyjemnym uczuciem jej zawilgocenia, przepocenia i wolnego wysychania, a co za tym idzie narażenia się na dotkliwe zimno na wilgotnym pod koszulką ciele w czasie odpoczynku. Takie przykre uczucie mokrych pleców często towarzyszy amatorom górskich wędrówek, wspinania lub jazdy na rowerze. Szybko tracimy wówczas siły, motywację, a czasem nawet możemy się pochorować. Aby uniknąć tych problemów, warto zastanowić się nad zmianą swoich wysłużonych bawełnianych koszulek na tzw. koszulki termoaktywne. W artykule przybliżymy temat bielizny termoaktywnej i jej pozytywnego wpływu na samopoczucie osób uprawiających sport.

Czym jest bielizna termoaktywna?

Bielizna termoaktywna, czyli też inaczej odzież oddychająca czy bielizna termiczna to specjalny rodzaj odzieży wykonanej z tkanin syntetycznych, które mają za zadanie szybko odprowadzić na zewnątrz, z dala od naszego ciała nadmiar potu wydzielanego w czasie wysiłku. Ta wydawałoby się magiczna zdolność bielizny termoaktywnej sprawia, że znajduje ona zastosowanie i uznanie w oczach entuzjastów sportów outdoorowych. Specjalne rodzaje materiałów na bazie poliamidu, o konstrukcji kanalikowej, mają naturalną zdolność odprowadzania pary wodnej z wewnątrz na zewnątrz materiału, gdzie ta może swobodnie i szybko odparować. W ten, jak widzimy nie do końca magiczny, a naukowo poznany sposób, koszulka termoaktywna przyczynia się do tego że w czasie wysiłku, biegu lub marszu pod górę nasza skóra pozostaje sucha. Oczywiście cudów nie ma i nawet koszulki termoaktywne przy intensywnym wysiłku staną się wilgotne. Jednak tu z pomocą przychodzi nam druga prawie😉 magiczna cecha bielizny termoaktywnej – bardzo szybkie wysychanie. Koszulka termoaktywna bardzo szybko wysycha dzięki specjalnym właściwościom sztucznych tkanin, z których jest wykonana. To zaś sprawia, że nawet po forsownym marszu, kiedy chcesz pobić swój rekord czasowy na szlaku lub biegniesz po życiówkę na 10 km, będziesz czuć się swobodnie i sucho, a twoja koszulka wyschnie często szybciej niż zdążysz złapać drugi oddech.

koszulka_athletic_lazur_brubeck  koszulka_biała_brubeck1

Jak dobrać bieliznę termoaktywną? Na co zwrócić uwagę?

No dobrze, wszystko to piękne, natomiast jak wybrać bieliznę termoaktywną, która będzie najodpowiedniejsza? W doborze odzieży termoaktywnej należy zwrócić uwagę na kilka podstawowych rzeczy.

Po pierwsze gramatura bielizny termicznej, czyli grubość materiału. Często spotykane są trzy grubości bielizny termoaktywnej. Najcieńsza jest najlepsza na lato i ciepłe dni, aby nie dopuścić do przegrzania ciała. Najgrubsza na zimę i dni chłodniejsze, na narty lub do uprawiania alpinizmu lub innych sportów zimowych. Średnie gramatury nadają się na miesiące jesienne.

koszulka termiczna Brubeck koszulka termiczna Brubeck męska

Po drugie, bielizna z długim czy z krótkim rękawem? Tutaj również panuje zasada – dobieraj zależnie od temperatury za oknem. T-shirty lub koszulki bez rękawów będą odpowiednie na lato. Długi rękaw na zimę, jesień lub też w wyższe góry, gdzie temperatury często spadają nisko nawet w lecie zwłaszcza na biwakach. Wówczas często warto mieć ze sobą komplet: kalesony i koszulka termoaktywna z długim rękawem.

koszulka Brubeck na lato koszulka Brubeck

Trzecia kwestia – skład materiałowy. Podstawową bazą jest zwykle poliamid i poliester, czasem zdarza się domieszka elastanu, który nada naszej bieliźnie jeszcze większą elastyczność i umożliwi dopasowanie się do naszej budowy ciała. Również samo połączenie poliestru i poliamidu daje produkty elastyczne i ma istotne znaczenie w podnoszeniu parametrów oddychalności. W ten sposób produkowana jest np. bielizna termoaktywna Brubeck. Materiałów jest wiele, jedne z najbardziej znanych to Rhovyl, Coolmax, Power Dry i polar 100.

Po czwarte, warto zwrócić uwagę na sposób szycia. Najlepsza jest bielizna bezszwowa lub o płaskich szwach, które nie powodują dyskomfortu i otarć w czasie uprawiania aktywności fizycznej.

Po piąte – dopasowanie. Dobierając bieliznę warto zwrócić uwagę by nie była zbyt obszerna – właściwie dobrana odzież oddychająca powinna lekko opinać nasze ciało, co pozwoli podwyższyć parametr oddychalności i wykorzystać wszystkie możliwości koszulki termoaktywnej, które oferuje producent. Szukając dla siebie odpowiedniej bielizny termoaktywnej mamy do wyboru szeroką gamę krojów i kolorów w kategoriach męska bielizna termoaktywna i damska bielizna termoaktywna, a także bielizna unisex.

koszulka damska Brubeck koszulka damska Brubeck

Pranie i konserwacja bielizny termoaktywnej

A więc kupiliśmy już swoją pierwszą koszulkę termoaktywną. Powstaje pytanie jak prać i jak dbać o nią, aby na długo zachowała swoje właściwości? Pranie takiej odzieży to proces, w którym trzeba trzymać się kilku zaledwie zasad. Po pierwsze należy sprawdzić sposób prania podany na metce zakupionego produktu. Ogólne zasady dbania o taka bieliznę sprowadzają się do prania w niskich temperaturach, ok. 30 st. C, najlepiej ręcznie lub przy użyciu łagodnych programów piorących w pralkach automatycznych. Do prania najlepiej stosować specjalne środki piorące odzież termoaktywną. Należy pamiętać, aby pod żadnym pozorem nie stosować środków zmiękczających, które mogą obniżyć parametry naszych koszulek termoaktywnych. Obecnie wiele rodzajów materiałów powoduje, że koszulki termoaktywne nie chłoną brzydkich zapachów, lecz mimo to nie należy zapominać o praniu swojej bielizny termoaktywnej, gdyż dzięki temu wykorzystamy wszystkie jej właściwości. Właściwie prana i konserwowana bielizna termoaktywna posłuży nam na długo, a jej specjalne właściwości pozwolą Wam zdobyć niejeden szczyt, przejść niejeden szlak i pobić wiele rekordów życiowych, w komforcie termicznym i bez niepotrzebnej utraty sił spowodowanej wychłodzeniem. I tego wszystkim, mam nadzieję już przekonanym do zalet bielizny termoaktywnej, życzę!

Marcin Konior

black-rock.pl

Test kurtki damskiej Marmot PreCip Jacket

Kurtka Marmot Precip została kupiona przeze mnie kilka lat temu i jest używana non stop, przez cały rok. Koniecznie chciałam, aby moja nowa kurtka przeciwdeszczowa miała membranę Gore-Tex, ale nie dysponowałam odpowiednimi środkami i musiałam wybrać jakiś odpowiednik. Wybór padł na PreCipa. Parametry kurtki Marmot są na wysokim poziomie. Jej wodoodporność to 15.000 mm słupa wody, a oddychalność 12.000. Na średnio intensywne wycieczki w zupełności wystarczy.

Marmot_Precip_jacket_damski

Przed zakupem zwróciłam szczególną uwagę na jej zalety: podklejone szwy, zwijany, regulowany kaptur, zamki pod pachami (bardzo ważny element), listwa chroniąca zamek, specjalny krój ramion „Angel-Wing” – dzięki temu kurtka nie podjeżdża do góry, kiedy podnoszę ręce. Kolor miał dla mnie znaczenie drugorzędne, ale wybrałam piękny głęboki fiolet, który idealnie podkreśla moją urodę😉.

Teraz trochę o membranie PreCip®. Z informacji podanych na stronie producenta wynika, że odzież Marmot, w której wykorzystano tę membranę, musi być przede wszystkim wodoodporna, oddychająca, pakowna i lekka, a ponadto techniczna. To ostatnie oznacza, że będzie się sprawdzać głównie podczas wspinaczki i turystyki kwalifikowanej – czyli podczas aktywności, które czynnie uprawiam. W zasadzie od każdego mojego ubrania wymagam, by było wytrzymałe i by można się było w nim otrzeć o skałę bez obawy, że materiał się podrze.

Marmot_precip_fioletowy2

Kurtka Precip Marmot na pierwszy rzut oka wyglądała na dość wytrzymałą i była leciutka. Pasowała doskonale, choć przed zakupem jej nie mierzyłam. Jest dobrze dopasowana, ale na tyle, by bez problemu mieścił się pod nią polar i koszulka termiczna z długim rękawem. Noszę ją także w zimie i czasem zakładam pod nią sweter puchowy. Wtedy jest lekko opięta, ale nie obcisła. Mam figurę typu „gruszka” i na mnie leży idealnie. Normalnie noszę rozmiar M i taki też kupiłam i jest ok.

A jak kurtka Marmot Precip sprawdza się w czasie normalnego używania? W ostatnim roku przeszłam w niej kilkaset kilometrów po górach i po mieście, zarówno w czasie deszczu, jak i śniegu. Ani razu nie przemokła, miejsca przy mankietach i na rękawach – czyli tam gdzie kurtki najbardziej „lubią” przemakać pozostały suche. Podczas wysiłku membrana dobrze odprowadzała pot, po ściągnięciu jej odzież, którą miałam na sobie zawsze była sucha lub bardzo lekko wilgotna (ale to pewnie dlatego, że membrana nie zdążyła jeszcze odprowadzić nadmiaru wilgoci). Precip „oddycha” w każdych warunkach, zarówno podczas intensywnych letnich opadów, kiedy na dworze jest ciepło, jak i w zimie na mrozie. Jest całkowicie wiatroodporny, wystarczy tylko dobrze pozamykać kieszenie, wywietrzniki pod pachami i pozaciągać kaptur.

Kurtkę tę łatwo się składa, a po rozłożeniu nie jest pognieciona. Podoba mi się kształt kaptura – naprawdę ochrania twarz przed deszczem. Zapinane na zamki kieszenie to również duży plus. Podczas wspinania w kurtce nic się nie przetarło, od noszenia plecaka także nie. Nie mam porównania z kurtką z membraną Gore-Tex, bo takiej nie posiadam, ale myślę, że Precip to również doskonała membrana. Parametry nie są może powalające, ale sprawdzają się w użytkowaniu, a to dla mnie ważniejsze. Myślę, że mój Pecip będzie mi służył jeszcze długie lata.

Polecam go wszystkim osobom, dla których ważna jest oddychalność, ale nie mogą sobie pozwolić na zakup kurtki za tysiąc złotych. Cena Marmot Precip nie jest wygórowana, moim zdaniem jest to bardzo dobry produkt w tym przedziale cenowym. Minusów jak dotąd nie znalazłam, może dlatego, że staram się dbać o kurtkę, piorę ją tylko w specjalnych płynach, impregnuję i nie używam w miejscach, w których mogłaby być narażona na zniszczenie.

Co zabrać na trzydniową wycieczkę w góry?

Zapadła decyzja. Jedziesz na trzy dni w Bieszczady pod namiot. Problem w tym, że to twój pierwszy tego rodzaju wypad w góry i kompletnie, nie wiesz, co ze sobą zabrać. Buty, namiot, karimatę, czołówkę, mapę… no dobrze, ale co z jedzeniem? Czy brać liofilizaty? A może jakiś makaron i samodzielnie gotować? Zastanawiasz się, czy wszystko zmieści się do twojego plecaka? Możesz skorzystać z naszej listy. Stworzyliśmy ją w oparciu o nasze górskie doświadczenia. Nie musisz się nią w 100% sugerować, wystarczy, że cię zainspiruje i na jej podstawie opracujesz własną.
 
Zawsze podczas pakowania ekwipunku w góry pamiętaj o dwóch zasadach: redukcja objętości i minimalizacja wagi. Nie ma nic gorszego, jak dźwiganie sprzętu, którego się nie użyje ani razu lub jedzenia, którego połowa zostanie. Zacznijmy więc od odzieży:
 
1. Bielizna osobista. Każdy wie, czego potrzebuje i na ile mu to wystarczy.
2. Skarpety – tyle par, ile dni. Jeśli zamierzasz codziennie robić trasy po ok. 25 km to warto wziąć skarpetki podwójne – zewnętrzne grubsze trekkingowe i wewnętrzne cienkie bawełniane lub z domieszką sztucznego włókna, np. biegowe.
3. Koszulki termoaktywne. Znów tyle sztuk ile dni, chociaż każdy z nas poci się inaczej i jeśli wiesz, że będziesz potrzebować tylko jednej, to weź jedną. My polecamy koszulki Brubeck, nigdy się na nich nie zawiedliśmy a spory wybór sprawia, że łatwo dobierzesz odpowiedni dla siebie krój, kolor i model.
4. Spodnie trekkingowe. Na wiosnę i jesień softshell, na lato długie z możliwością odpięcia nogawek. Nigdy nie bierz wyłącznie szortów – wieczory i poranki w górach bywają bardzo zimne nawet latem.
5. Polar. Cienki, typu „setka”, o najmniejszej gramaturze będzie najodpowiedniejszy. Jeśli boisz się, że będzie ci zimno, możesz pokusić się o zabranie swetra puchowego – nie zajmuje wiele miejsca, jest lekki, a gwarantuje, że nie zmarzniesz. U nas puchówka to część podstawowego ekwipunku na każdym biwaku.
6. Coś od deszczu. To może być kurtka z membraną, nie koniecznie Gore-Tex lub na przykład peleryna. Zaletą tej ostatniej jest to, że osłania większą część ciała i plecak, jednak nie oddycha.
7. Coś na głowę – cienka czapka i chustka.
8. Rękawiczki polarowe, chustka wielofunkcyjna na szyję/buff
9. Buty trekkingowe. Pamiętaj o impregnacji, nawet jeśli obuwie ma membranę.
 
Środki higieny/apteczka:
1. Apteczka i/lub kosmetyczka. Pojemna, ale nie za duża. Taka w sam raz.
2. Podstawowe leki: na ból i gorączkę, no-spa, coś na biegunkę, lekarstwa, które zażywasz stale, jeśli chorujesz przewlekle.
3. Kilka plasterków różnych wielkości, plastry na otarcia, kilka wacików, chusteczki Leko (nasączone płynem antybakteryjnym), bandaż elastyczny.
4. Środek na komary i kleszcze, pęseta do wyciągania niepożądanych gości.
5. Antyperspirant, mały ręcznik turystyczny (ma przewagę nad tradycyjnymi, bo jest niewielki, pakowny, o niskiej wadze, szybko schnie), krem i pomadka z filtrem UV, małe mydełko/żel pod prysznic, nożyczki i pilnik do paznokci, szampon, grzebień, lusterko (o ile kosmetyczka nie jest w nie wyposażona), szczoteczka, pasta, chusteczki do higieny intymnej, chusteczki odświeżające, ewentualnie antybakteryjny żel do rąk. Wszystkie kosmetyki można kupić w wersji mini w każdej drogerii lub przelać do małych pojemniczków. Dużych opakowań radzimy nie zabierać. A szampony i kremy najlepiej wziąć w jednorazowych saszetkach.
 
Inne wyposażenie:
1. Kijki trekkingowe – bardzo ważne, odciążają kolana i kręgosłup a podczas wędrówki z plecakiem są wręcz niezastąpione. Mają ponadto wiele dodatkowych zastosowań, również w sytuacjach awaryjnych. Mogą służyć na przykład jako stelaż do prowizorycznego namiotu zrobionego z folii NRC – przetestowaliśmy, działa🙂.
2. Okulary przeciwsłoneczne.
3. Długopis, kartka, trzy woreczki foliowe na żywność, mała gąbka/szmatka, jednorazówka na brudne ciuchy, ewentualnie pokrowiec na plecak.
4. Czołówka z zapasem baterii, aparat, komórka.
5. Mapa. Może być i mały kompas, najlepiej z termometrem.
 
Jedzenie.
Tu zależy, czy chcesz maksymalnie zredukować wagę i zabrać liofilizaty – pomijając ich smak i konsystencję może to być dobre rozwiązanie, kiedy idziesz „na lekko”. Jeśli zdecydujesz się na taki gotowy posiłek to będziesz potrzebować jedynie kartusza, palnika, niezbędnika/łyżki oraz zapasu wody. Natomiast jeżeli wolisz zostać przy tradycyjnym sposobie odżywiania się na trekkingu proponujemy:
1. Zestaw naczyń. W naszym sklepie znajdziesz gotowe zestawy składające się z dwóch lub więcej garnków z pokrywkami, patelni oraz uchwytu. Dziś standardem są naczynia z anodyzowanego aluminium (pokrytego nieprzywierającą powłoką, bardzo łatwą do umycia) – są tańszą opcją oraz garnki z tytanu – lżejsze, bardziej wytrzymałe, ale droższe.
2. Kartusz gazowy i palnik. Na krótkie wyjazdy polecamy kartusze w rozmiarze S. Na pewno nie zabraknie ci gazu, jeśli będziesz gotować 2-3 posiłki i herbatę w ciągu trzech dni.
3. Niezbędnik lub sztućce (nóż, łyżka, widelec).
4. Małą ściereczkę, gąbkę i trochę płynu do naczyń w małej buteleczce (takiej, jak na kosmetyki).
5. Kubek termiczny z pokrywką.
6. Zapałki lub zapalniczkę.
 
 
  Obrazek